Netflix 2018 - seriale i filmy, które warto obejrzeć

Netflix istnieje od 21 lat, po polsku jest dostępny od 1,5 roku. Zadomowił się w Polsce bardzo szybko i nic nie zapowiada, żeby jego popularność miała maleć. W 2018 portal zaoferuje kolejne ciekawe pozycje.

Seriale

Przyznaję od razu, że najbardziej wyczekuję na czwarty sezon „Peaky Blinders”. Fabuła jest osadzona w latach 20. XX wieku. Pierwszy sezon zaczyna się jeszcze w roku 1919. Liderem gangu zwanego Peaky Blinders jest Thomas Shelby, którego rolę gra Cillian Murphy. Jest on zarazem największym nazwiskiem brytyjskiej produkcji, co w żadnym wypadku jej nie ujmuje. Ujęcia i scenografia są naprawdę niesamowite.

Również w kwietniu ma się pojawić „Alienista”. Powstał na podstawie powieści Caleba Carra pod tym samym tytułem. Akcja psychologicznego thrillera zaczyna się w 1896 roku, gdy policjant Teddy Roosevelt próbuje znaleźć mordercę męskich prostytutek. Prosi o pomoc ilustratora Johna Moore’a oraz tytułowego alienistę – doktora Laszlo Kleizlera.

Być może w 2018 wejdzie „Maniac”, w którym tytułowego maniaka zagra Jonah Hill. Oprócz niego zobaczymy tam Emmę Stone. Serial ma być czarną komedią, gdzie główni bohaterowie są pacjentami szpitala psychiatrycznego. Co nie dziwne, postrzegany przez nich świat znacznie różni się od widzianego przez zdrowych ludzi. Za reżyserię odpowiada reżyser „Beasts of No Nation”, Cary Fukunaga.

Warto wymienić jeszcze takie pozycje, jak „Dogs of Berlin” – niemiecki serial o detektywach, przestępstwie, morderstwach i polityce, oraz „Altered Carbon” – niedaleka przyszłość, ludzie pokonali śmierć. Umrzeć można tylko poprzez zniszczenie implantu.

Filmy

Jedną z ciekawszych pozycji jest „Outsider” z Jaredem Leto w roli głównej. Akcja filmu rozgrywa się w Japonii po drugiej wojnie światowej. Członek Yakuzy pomaga amerykańskiemu żołnierzowi odzyskać wolność. Po wydostaniu się z niewoli postać grana przez Leto próbuje spłacić dług u przestępczej organizacji. Osadzenie dzieła w japońskim świecie daje poczucie egzotyki widzom z zachodniego świata. Jest to kolejna, po „Polu minowym”, produkcja Martina Zandvlieta, której fabuła ma miejsce po zakończeniu drugiej wojny.

Niemiecka produkcja „Bez słowa” brzmi nie mniej zachęcająco. Reżyserem jest Duncan Jones, znany jako twórca filmu „Warcraft”. W dzieciństwie Leo przeżywa wypadek, w wyniku którego zostaje niemy. Potem przenosimy się do roku 2035, gdy Leo pracuje jako barman w klubie nocnym. Poznaje tam kelnerkę o imieniu Nadiraah, z którą zaczyna się spotykać. Gdy dziewczyna znika, mężczyzna wyrusza w głąb (nie tylko) nocnego Berlina, by ją odnaleźć.

Jeżeli wolisz emocjonalny wieczór, wybierz „Nie ma drugiej takiej”, ale ostrzegam – nie powstrzymasz się od łez. Abbie i Sam poznali się, gdy byli dziećmi, ich znajomość przerodziła się w miłość. Gdy wybrali się do lekarza, żeby potwierdzić, czy Abbie jest w ciąży, usłyszeli diagnozę, która całkiem zmienia ich życia. Kobieta chce znaleźć swojemu mężczyźnie kogoś nowego. Sam nie spodziewałem się, że coś oprócz „Nietykalnych” i „Wall-ego” sprawi, że się tak rozpłaczę.

Zapowiada się, że Netflix będzie trzymał poziom. Na pewno utrzyma popularność. Powyższe pozycje są tylko wyborem. Jeżeli nie masz konta na serwisie, pierwszy miesiąc jest za darmo. Gdyby Cię nie zainteresowało, możesz zrezygnować w każdej chwili. Ewentualnie odezwij się do znajomego, który ma założone konto.

WYPOWIEDZ SIĘ

Wprowadź treść komentarza.
Wprowadź swoje imię.