Jak rozmawiać z dziećmi z Zespołem Aspergera

Komunikacja jest jedną z najtrudniejszych i jednocześnie najważniejszych umiejętności. Między ludźmi tzw neurotypowymi (NT) a ludźmi ze spektrum autyzmu (ZA) komunikacja jest szczególnie trudna.

Można to porównać do Włocha i Greka, którzy spotykając się ze sobą próbują rozmawiać. Podobnie wyglądają, widzą się, słyszą, ale nie rozumieją, dopóki któryś z nich nie nauczy się języka drugiej strony. Podobnie jest w przypadku komunikacji NT i ZA, z tym że jako pierwsi obcego języka, czyli języka ZA uczą się neurotypowi rodzice. Celowo piszę „neurotypowi”, ponieważ rodzice mogą mieć również ZA i wtedy sytuacja wygląda jednak nieco inaczej.

Coś więcej niż zwykła rozmowa

Gdy rodzice zrozumieją swoje dziecko, uczą je potem swojego języka. Ten proces jest naznaczony w ogromny stopniu miłością, cierpliwością, umiejętnością słuchania i tzw „wchodzenia w buty” dziecka. Bez tego komunikacja na właściwym poziomie może okazać się niemożliwa. Rozumienie drugiego człowieka, to jak zrozumienie jego „instrukcji obsługi”.

Całe zagadnienie jest o tyle trudne, że my, dorośli, nigdzie się tej komunikacji nie uczyliśmy, wszystko, co wiemy na ten temat wynieśliśmy z doświadczenia, z domu rodzinnego, z pracy, ewentualnie szkoleń zawodowych lub z rozwoju osobistego – ale to są jednostki. Tymczasem stajemy twarzą w twarz z dzieckiem, które kochamy najbardziej na świecie, a którego zachowanie z podobną intensywnością nas irytuje, którego nie rozumiemy i wobec którego czujemy często całkowitą bezradność, z towarzyszącymi jej lękiem, złością i gniewem.

Komunikacja z dziećmi z Zespołem Aspergera

Spróbujmy jednak wpłynąć na rzeczywistość poprzez pracę nad komunikacją. Ustalmy dziecku jasne granice i oczekiwania, dajmy mu prawo do złości, pamiętajmy, że często traktuje dosłownie to, o czym mówimy, a to wymaga odpowiedniego doboru słów.

Możemy mieć do czynienia z taką sytuacją, że w trakcie odrabiania lekcji nasze dziecko zablokuje się na jakimś słowie, które niefortunnie źle wypowiemy – w takich sytuacjach nie można dalej z dzieckiem nic zrobić, dopóki nie uda się nam wybić dziecka z tej blokady – mowa tu np o ponownym poprawnym wypowiedzeniu tego słowa, lub przyznaniu dziecku racji, że się je źle wypowiedziało, mimo że nam się wydaje, że powiedzieliśmy je dobrze.

Wszelkie zachowania irracjonalne, które budzą naszą frustrację wynikają z ZA – musimy o tym zawsze pamiętać, wtedy łatwiej nad tym przejść do porządku dziennego, zachować jasny umysł i trzymać nerwy na postronkach.

Moje doświadczenia jako rodzica

Po kilku latach wychowywania mojego syna odkryłam, że gdy tylko jestem zmęczona, moje dziecko zachowuje się jak miernik tego zmęczenia. Jego zachowanie natychmiast się zmienia, jakbyśmy byli w symbiozie. A to znaczy, że im jestem bardziej zmęczona i mam wszystkiego dość, tym bardziej moje dziecko staje okoniem i okazuje swoje niezadowolenie. Przeglądam się więc w jego zachowaniach i mogę przyznać, że bardzo dużo od niego się uczę. Dziś dochodzi do sytuacji, że gdy jestem bardzo zmęczona, mówię o tym głośno i proszę, żeby miał to na uwadze, bo przez to JA mogę reagować gorzej niż normalnie. Na jasny komunikat mój syn reaguje bardzo dobrze, ponieważ rozumie, skąd się bierze taki a nie inny wyraz mojej twarzy i nie zaburza mu to poczucia bezpieczeństwa.

Odkryłam też, że gdy się kłócimy, mój syn zaczął wyrzucać z siebie argumenty – co jest bardzo cenne, bo długo nie rozumiałam jego zachowań. I uwaga: gdy się kłócimy, nie wyłączajmy słuchania. Jego argumenty na tyle do mnie czasem trafiały, że zmieniałam front, bo nagle zobaczyłam o co mu chodzi i okazało się, że może mieć rację. Że moja racja ma prawo bytu obok jego racji. Mojego syna nauczyło to tego, że warto argumentować swoje zachowanie, co przeniósł na codzienność. Nauczył się wyrażać emocje a jest to niezwykle cenna umiejętność.

Terapia dla dzieci z ZA

Najlepszą terapią dla dzieci z ZA są świadomi, kochający i otwarci rodzice. Daję sobie prawo do złości, do błędu i takie samo prawo daję mojemu dziecku. Ucząc się jednak jego instrukcji obsługi, zakładam, że i ono nauczy się mojej instrukcji. Pomagam mu w tym i też wymagam, ponieważ żeby dziecko odnalazło się w społeczeństwie, to musi ta nauka działać w obie strony.

To my, rodzice, musimy dać dzieciom prawo do inności, uczyć je, że inność w społeczeństwie jest również mocną stroną, siłą, pod warunkiem, że nie narusza strefy bezpieczeństwa drugiej osoby. Z inności można być dumnym.

Komunikacja jest niezbędnym narzędziem, żeby zbudować w dziecku poczucie własnej wartości. Mnie moje dziecko nauczyło wychodzenia poza schematy
i odkryłam, ze mówiąc o ludziach z ZA, że żyją według określonych reguł, możemy powiedzieć to samo o ludziach NT, którzy tak samo mają swoje normy, a wszystko co poza nie wykracza jest przyjmowane z lękiem i wciąż z brakiem akceptacji.

A przecież: wyglądamy tak samo, słyszmy się i widzimy, tylko musimy nauczyć się właściwego języka.

WYPOWIEDZ SIĘ

Wprowadź treść komentarza.
Wprowadź swoje imię.